Codzienna pielęgnacja skóry świeżo upieczonej mamy.

poniedziałek, 8 października 2018

Kiedy nie ma co się lubi, hmmm, nieee.  Za nic w świecie nie zamieniłabym mojej kochanej córeczki na ten czas, który miałam do niedawna  wyłącznie dla siebie. A tego ostatniego kiedy zostajemy rodzicami  mamy duużo mniej.
Related image

Znacie to uczucie kiedy kilkutygodniowy maluszek wreszcie  zasypia ululany, względnie nakarmiony piersią i macie godzinę (dziecko na piersi) lub maksymalnie trzy (maluszek karmiony butlą) żeby ogarnąć wszystkie inne sprawy?

Od czego wówczas zacząć? Obiad? Pranie? Sprzątanie? Papierkowa robota? Internet? A może zasypiacie razem z maluszkiem żeby w końcu nieco odespać?

U mnie w czasie Eluszkowej drzemki zaczyna się mała bieganina.  Udaje mi się jednak wszystko względnie ogarnąć. Zostaje też (no może nie zawsze) chwila żeby zająć się sobą. 

I tutaj przechodzimy do sedna w nawiązaniu do dzisiejszego tytułu.

Jak zadbać o skórę kiedy mamy mniej czasu?

Punkt pierwszy. Twarz.  Sucha skóra. 

Obowiązkowo. Demakijaż. Klasycznie mleczko albo woda micelarna plus krem nawilżający. Ja bardzo lubię i rekomenduję produkty laboratorium Bioderma. Wodę micelarną można znaleźć często w atrakcyjnej promocji. Jeśli chodzi o kremy w szczególności polecam serie Atoderm i Cicabio. Krem z pierwszej serii przeznaczony dla skóry niemowląt kupiłam z myślą o suchej skórze mojej córki. A przy okazji i trochę z braku czasu stosuje także i  ja :)  W czasie pobytu w Polsce udało mi się kupić krem za jedyne 12 zł. W UK cena regularna to ok 10 funtów. Moim ulubionym natomiast jest krem łagodząco-odbudowujący Cicabio dla skóry suchej i podrażnionej. Polecany także po zabiegach z użyciem lasera czy peelingach. 

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie Biodermy.



Opcjonalnie na skróty - demakijaż lekkim olejkiem, który zostawiamy na twarzy. Pod warunkiem, że nie usuwamy ciężkiego makijażu z którym może sobie nie dać rady. No ale która mama ma czas na mocny makijaż.  Ja polecam olej arganowy i olejki różane. Te ostatnie  polecane są szczególnie suchej skórze. Wśród nich warto zwrócić uwagę na  olejek firmy Aromatika:


Dwa razy w tygodniu - peeling. Robiony samodzielnie w wersji optymistycznej. Gotowy w wersji opcjonalnej. Polecam peelingi firmy Nuxe. Pięknie pachną, delikatnie pielęgnują. Znajdziecie je tutaj. 

pl.nuxe.com/recherche/?s=peeling

Natomiast w  wersji domowej koniecznie peeling kawowy. Fantastycznie wygładza skórę, poprawia krążenie i macie go za free! :) Prosty przepis podam na końcu posta. Odsyłam też do mojego starszego wpisu na moim rudym blogu :

red-head-rules.blogspot.comdiy-kosmetyki-naturalne.

Ciało. Polecam w dalszym ciągu smarowanie olejkami i balsamami, które stosowałyście w ciąży. Dla mnie najlepsze kosmetyki to seria dla mam firmy Palmer's. To masło kakaowe..mmm..

No dobrze. Ale co oprócz kosmetyków? Skóra po okresie ciąży, w szczególności w okolicy brzuszka wymaga nieco aktywności fizycznej. Jak to zorganizować w zaciszu domowym? Czasami trudno o motywację a czasu na wyjście  może zabraknąć. Szczególnie kiedy karmicie piersią. 

U mnie na chwilę obecną wejście po schodach na 12 piętro jest doskonałą metodą na poprawę kondycji po porodzie. I wiecie co? Okazuje się, że tak prozaiczna czynność może być formą treningu. I ba! ma swoją nazwę! Tower running! Hmm, no może na chwilę obecną stair climbing \;) Tak czy siak minimum czasu i dobre efekty.  Na początek jedna rundka, stopniowo możecie zwiększać ilość powtórzeń.  W wersji bardziej zaawansowanej maluszek w chuście może stanowić dodatkowe obciążenie.  Więcej informacji znajdziecie na stronie zbierajsię.pl

https://zbierajsie.pl/wchodzenie-po-schodach/

Poza tym oczywiście warto jak najczęściej spacerować z maluszkiem. Pogoda wciąż na to pozwala. W internecie znajdziecie też dziesiątki aplikacji z ćwiczeniami. Mnie jednak trudno regularnie ćwiczyć z laptopem czy telefonem. Czas w domu wolę spędzić przy muzyce z córeczką na rękach.

A Wam ile czasu zajmuje codzienna pielęgnacja skóry?

Pozdrawiam i zapraszam na FB.

Probeauty Corner na fejsie :)

Ps. Domowy peeling kawowy:

Fusy po kawie (klasyczna zalewajka) mieszamy z 2 łyżkami ulubionego oleju (polecam kokosowy) i szczyptą cynamonu. Mieszanką masujemy całe ciało delektując się zapachami kawy i kokosa:) a po zmyciu gładką skórą :)

Ps 1. Nie lubicie kawy? Spróbujcie z cukrem trzcinowym. 




Post Comment
Prześlij komentarz