Image Slider

Ołł jee! Anastasia Beverly Hills - Soft glam Palette.

środa, 13 lutego 2019
Tytuł  pewnie nie powie Wam za dużo ale kto śledzi makijażowe vlogi na pewno wie o co chodzi. Kultowa paleta to zdecydowane must have w zasobach każdej wielbicielki makijażu. Pięknie skomponowana paleta Soft Glam od Anastasia Beverly Hills to nie tylko intensywne kolory ale też formuła, dzięki której blendowanie to sama przyjemność !




Paleta to piękne matowe i błyszczące cienie, dzięki którym wyczarujecie zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. Kolory są tak skomponowane, że każdy znajdzie coś dla siebie i to jest także jej ogromna zaleta. Cienie odrobinę się osypują dlatego należy naprawdę bardzo oszczędnie je aplikować.  Nie ma zresztą potrzeby nakładania ich dużej ilości. Dzięki temu  łatwo też budować dowolną intensywność koloru na powiece. 

Jedyny minus tej palety to cena. Zwlekałam z jej zakupem przeczesując internet z opiniami na temat jej użytkowania.  Pomyślałam, że nie pobije cieni z Inglota, MACa czy lubianej przeze mnie ZOEVy. Jakże miło się rozczarowałam! Bardzo udany zakup! Warty wspomnianej ceny. 

I cieszę się z każdego kolejnego makijażu wykonanego z jej udziałem. 

Dzisiejszy makijaż to proste połączenie ciemnego, matowego brązu w neutralnej tonacji (Cyprus Amber) z rdzawo-czerwonym, matowym Mulberry. W zestawieniu z matowymi kolorami przepiękny opalizujący złoty beż (Glistening)





Dajcie znać jak Wam się podoba i koniecznie napiszcie czy znacie inne palety Anastasia Beverly Hills?

A po więcej zdjęć zapraszam na moje konto na  Instagramie ! Odnośnik znajdziecie w prawym, bocznym panelu.

Pozdrawiam!
Ruda.

Złote akcenty w makijażu - na czasie i nie koniecznie na specjalne okazje.

piątek, 19 października 2018
Złote akcenty w makijażu są na czasie już od kilku sezonów. I bardzo lubię ten trend. A jesień  szczególnie kojarzy mi się z pięknymi odcieniami ciepłych brązów i złota właśnie. Moim zdaniem to magiczna pora roku. Odrobina koloru w kąciku oka czy cała powieka w złotej poświacie? Jak lubicie?
 
Mogłoby się wydawać, że połyskliwe złoto wygląda dobrze wyłącznie przy makijażu na wielkie wyjście. Okazuje się jednak, że nie tylko. Akcenty w królewskim kolorze super wyglądają na powiece także na co dzień. Złoty makijaż rozświetla twarz i odmładza. Wydobywa kolor źrenic, dodaje cerze blasku.


Złote akcenty w makijażu to klasyczny odcień żółtego ale także super modny odcień w wersji różanej. Smashbox stworzył całą serię złoto-różaną specjalnie dla wielbicieli tego koloru. Zajrzyjcie na ich stronę:

www.smashbox.co.uk/petal-metal-collection

Rozświetlacz jest boski prawda?

We wspomnianym kolorze znajdziecie też lakiery do paznokci (Essie Penny Talk) a dla odważnych dostępne są szampony koloryzujące do włosów. Cóż, ja aż tak odważna nie jestem ;)

Na co jeszcze w złoto-różowym kolorze warto zwrócić uwagę?

1. Face & body Glitter od NYX - w kolorze Copper. Pozostałe 11 kolorów znajdziecie na stronie (link poniżej). Dobra cena, super efekt, na zdjęciu MUA Natal Miqel.

Kanał na You tube
Face and body glitter NYX

2. HUDA Beauty Rose Gold Remastered - piękna paleta w nowej wersji z cudnymi odcieniami złotego nie tylko w wersji złoto-różanej.

Koniecznie zajrzyjcie tutaj (obszerny opis i dobrze pokazane kolory):

Huda beauty Rose Gold palette 

3. Róż do policzków Benefit Gold Rush - daje dosyć subtelny efekt. Intensywność można jednak stopniować. A do  tego pięknie pachnie.

4. Wodoodporny liner od Tarte Cosmetics w odcieniu Rose Gold - ciekawa propozycja, zachęcam do obejrzenia pozostałych kolorów na stronie:

tartecosmetics.comeyeliner/clay-pot-waterproof-shadow-liner/631.html

5. NYX Cosmic Metals Lip Cream w odcieniu Speed of Light - odsyłam do recenzji na blogu

stylingdutchman.blogspot.combeauty-nyx-cosmic-metal-in-speed-of.html

A co powiecie na luksusowe pędzle w różano-złotym kolorze? Znajdziecie je wśród szerokiej oferty marki ZOEVA. Polecam. Są świetnej jakości.

www.zoevacosmetics.comrose-golden-luxury-set

A na koniec moja propozycja makijażu ze złotym akcentem z użyciem palety ZOEVA Cocoa Blend



Dajcie znać jak Wam się podoba.
Macie swoje ulubione złote odcienie a może kosmetyki na które warto zwrócić uwagę.


Zapraszam na moją stronę na FB.

Probeauty Corner

Pozdrawiam!

Ruda.

Codzienna pielęgnacja skóry świeżo upieczonej mamy.

poniedziałek, 8 października 2018

Kiedy nie ma co się lubi, hmmm, nieee.  Za nic w świecie nie zamieniłabym mojej kochanej córeczki na ten czas, który miałam do niedawna  wyłącznie dla siebie. A tego ostatniego kiedy zostajemy rodzicami  mamy duużo mniej.
Related image

Znacie to uczucie kiedy kilkutygodniowy maluszek wreszcie  zasypia ululany, względnie nakarmiony piersią i macie godzinę (dziecko na piersi) lub maksymalnie trzy (maluszek karmiony butlą) żeby ogarnąć wszystkie inne sprawy?

Od czego wówczas zacząć? Obiad? Pranie? Sprzątanie? Papierkowa robota? Internet? A może zasypiacie razem z maluszkiem żeby w końcu nieco odespać?

U mnie w czasie Eluszkowej drzemki zaczyna się mała bieganina.  Udaje mi się jednak wszystko względnie ogarnąć. Zostaje też (no może nie zawsze) chwila żeby zająć się sobą. 

I tutaj przechodzimy do sedna w nawiązaniu do dzisiejszego tytułu.

Jak zadbać o skórę kiedy mamy mniej czasu?

Punkt pierwszy. Twarz.  Sucha skóra. 

Obowiązkowo. Demakijaż. Klasycznie mleczko albo woda micelarna plus krem nawilżający. Ja bardzo lubię i rekomenduję produkty laboratorium Bioderma. Wodę micelarną można znaleźć często w atrakcyjnej promocji. Jeśli chodzi o kremy w szczególności polecam serie Atoderm i Cicabio. Krem z pierwszej serii przeznaczony dla skóry niemowląt kupiłam z myślą o suchej skórze mojej córki. A przy okazji i trochę z braku czasu stosuje także i  ja :)  W czasie pobytu w Polsce udało mi się kupić krem za jedyne 12 zł. W UK cena regularna to ok 10 funtów. Moim ulubionym natomiast jest krem łagodząco-odbudowujący Cicabio dla skóry suchej i podrażnionej. Polecany także po zabiegach z użyciem lasera czy peelingach. 

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie Biodermy.



Opcjonalnie na skróty - demakijaż lekkim olejkiem, który zostawiamy na twarzy. Pod warunkiem, że nie usuwamy ciężkiego makijażu z którym może sobie nie dać rady. No ale która mama ma czas na mocny makijaż.  Ja polecam olej arganowy i olejki różane. Te ostatnie  polecane są szczególnie suchej skórze. Wśród nich warto zwrócić uwagę na  olejek firmy Aromatika:


Dwa razy w tygodniu - peeling. Robiony samodzielnie w wersji optymistycznej. Gotowy w wersji opcjonalnej. Polecam peelingi firmy Nuxe. Pięknie pachną, delikatnie pielęgnują. Znajdziecie je tutaj. 

pl.nuxe.com/recherche/?s=peeling

Natomiast w  wersji domowej koniecznie peeling kawowy. Fantastycznie wygładza skórę, poprawia krążenie i macie go za free! :) Prosty przepis podam na końcu posta. Odsyłam też do mojego starszego wpisu na moim rudym blogu :

red-head-rules.blogspot.comdiy-kosmetyki-naturalne.

Ciało. Polecam w dalszym ciągu smarowanie olejkami i balsamami, które stosowałyście w ciąży. Dla mnie najlepsze kosmetyki to seria dla mam firmy Palmer's. To masło kakaowe..mmm..

No dobrze. Ale co oprócz kosmetyków? Skóra po okresie ciąży, w szczególności w okolicy brzuszka wymaga nieco aktywności fizycznej. Jak to zorganizować w zaciszu domowym? Czasami trudno o motywację a czasu na wyjście  może zabraknąć. Szczególnie kiedy karmicie piersią. 

U mnie na chwilę obecną wejście po schodach na 12 piętro jest doskonałą metodą na poprawę kondycji po porodzie. I wiecie co? Okazuje się, że tak prozaiczna czynność może być formą treningu. I ba! ma swoją nazwę! Tower running! Hmm, no może na chwilę obecną stair climbing \;) Tak czy siak minimum czasu i dobre efekty.  Na początek jedna rundka, stopniowo możecie zwiększać ilość powtórzeń.  W wersji bardziej zaawansowanej maluszek w chuście może stanowić dodatkowe obciążenie.  Więcej informacji znajdziecie na stronie zbierajsię.pl

https://zbierajsie.pl/wchodzenie-po-schodach/

Poza tym oczywiście warto jak najczęściej spacerować z maluszkiem. Pogoda wciąż na to pozwala. W internecie znajdziecie też dziesiątki aplikacji z ćwiczeniami. Mnie jednak trudno regularnie ćwiczyć z laptopem czy telefonem. Czas w domu wolę spędzić przy muzyce z córeczką na rękach.

A Wam ile czasu zajmuje codzienna pielęgnacja skóry?

Pozdrawiam i zapraszam na FB.

Probeauty Corner na fejsie :)

Ps. Domowy peeling kawowy:

Fusy po kawie (klasyczna zalewajka) mieszamy z 2 łyżkami ulubionego oleju (polecam kokosowy) i szczyptą cynamonu. Mieszanką masujemy całe ciało delektując się zapachami kawy i kokosa:) a po zmyciu gładką skórą :)

Ps 1. Nie lubicie kawy? Spróbujcie z cukrem trzcinowym. 




Vintage look w makijażu. Klasycznie i kobieco. Probeauty Corner.

sobota, 17 marca 2018
Zacznijmy może od tego czym jest styl vintage? Dosyć modne określenie w ostatnim czasie. Myślę,  że bardziej kojarzy nam się z modą. I stąd też się wywodzi. 

Popularne  w świecie artystycznym vintage-shopy w Wielkiej Brytanii to ciekawie urządzone second-handy z zaskakująco wysokimi cenami. Pełne może nie zawsze wartych swojej ceny choć oryginalnych ciuszków z czasów minionych.  Przykład? Sklep w Northampton. Długa koszula męska (kupicie za funta w second handzie) przerobiona na koszulkę przed pępek i krótką spódniczkę na lato  (ładnie odpicowana w vintage shopie) będzie Wasza za jedyne 20 funtów.  Pomysłowo? No pewnie! Swoją drogą polubiłam Northampton. Polecam odwiedzić chociażby ze względu na klimat sklepów.

www.glitzysecrets.com

Vintage to lata 50 ale też i 60 czy 70. Stąd i makijaż może nawiązywać do trendów które królowały w tamtym czasie. A wszystko rozpoczęło się jeszcze przed 1 wojną światową od twórcy imperium kosmetycznego Maksymiliana Faktorowicza. Polsko-żydowski producent, twórca imperium Max Factor zrewolucjonizował świat makijażu, którego prawdziwy rozkwit rozpoczął się po wojnie.

Klasyczny vintage-look to szalenie seksowne czerwone usta w stylu Marylin Monroe. Czarna kreska jak u Sophii Loren. Jasna cera kojarząca się z Audrey Hepburn.  Ciekawie wygląda z wersji ślubnej w zestawieniu z modnym toczkiem i ciekawym upięciem. To prawdziwa klasyka. Niezwykle kobieca. 

Moje propozycje kosmetyków idealnie pasujących do stylu vintage:

1. Czerwona szminka - MAC Russian Red, MAC Ruby Woo (kolekcja retro matte lipstick), inne kolory z kolekcji możecie podejrzeć tutaj, średnia półka cenowa 


Nieco drożej : Chanel Rouge Allure kolor Pirate, cena ok 30 funtów


Z bardziej przystępnych cenowo polecam Milani Amore Matte Lipstick chociaż tutaj gorzej z dostępem. 

2. Czarne kredki i eyelinery

Ja lubię i polecam  kredki, ewentualnie liner w słoiczku, który możemy nabrać pędzelkiem. Polecam dwa produkty:

Kredka Rimmel Waterproof Kohl Liner w kolorze czarnym (można ładnie rozetrzeć ale trzeba się uwijać, potem zastyga i mamy już gwarancję, że nam się nie rozmaże). Doskonale nadaje się też do smokey eye.

Kredki Zoeva Graphic Eyes. Rewelacyjne kolory, wodoodporne,  przystępna cena. Koniecznie zajrzyjcie tutaj, wyczerujący post odnośnie wspomnianych perełek :)

blogg.damernasvarld.se


Moja praca w Central School of make Up ( modelka Mariana)

3. Konturowanie twarzy. Polecam paletki NYX. Warto jednak wybrać produkt, którego formuła będzie Wam upraszczać pracę.


I na koniec podkład! Koniecznie kryjący z matowym wykończeniem. Lubię i polecam podkłady Estee Lauder ze względu na bardzo konkretne krycie.  W przypadku bardzo suchej skóry również sprawdzi się MAC Prolongwear Foundation. 


Makijaż wykonany przez instruktorkę Nives Bradley w Central School of Make up w Birmingham 

Do szczęścia brakuje tylko vintagowych dodatków! Uwielbiam toczki i woalki szczególnie w przypadku makijażu ślubnego.

www.pinterest


Lubicie makijaże w stylu vintage?
Widzicie siebie w takiej wersji w dniu Waszego ślubu? A może na taki właśnie się zdecydowałyście?

Zapraszam na moją stronę na FB :)

www.facebook.com/probeautycorner

Pozdrawiam !
Ruda!

Makijaż dzienny i kilka zasad o których warto pamiętać. Central School of Make-up w Birmingham.

sobota, 24 lutego 2018
Umiejętność wykonania makijażu dziennego wydaje się dość prosta. I od tego warto zacząć naukę zawodu kiedy myślimy poważnie o pracy makijażystki. Okazuje się jednak, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego jak łatwo o błędy już na początku. O tym jak ich uniknąć dowiecie się  dzisiaj od Rudej :)

Zanim  jednak przejdę do sedna. 

Od makijażu dziennego rozpoczęłam praktyczną naukę zawodu w Central School of Make-up w Birmingham. Trening rozpoczęłam 5 tygodni temu. Myślałam o tej szkole już wcześniej ale jakoś nie miałam serca wydawać dość sporej sumki na naukę czegoś, co w swoim mniemaniu już potrafię robić. I błąd! Makijaż to praktyka.   Doświadczenie, które ktoś nam może przekazać.  Techniki, których jeszcze nie znamy. Różne rodzaje i kolory skóry.  Domyślacie się co mogło mnie zmotywować do podjęcia decyzji w trybie ekspresowym ? :D A może kto? :)

Cóż, napiszę tak'to najcudowniejsza motywacja na świecie" ! A reszty się dowiecie wkrótce.

Ruszyłam ze szkołą, dla siebie i dla Was. Kompetentna kadra, małe grupy, świetnie wyposażona sala pod kątem dobrej jakości kosmetyków. Międzynarodowe uprawnienia, certyfikowany egzamin i duużżo praktyki. A co za tym idzie, większa pewność siebie. Na pewno to dobra  inwestycja.  Zachęcam do zajrzenia na stronę szkoły. Może mieszkacie w UK i zainteresuje Was oferta. 

www.centralschoolofmakeup.co.uk




Na jednych z pierwszych zajęć przerobiłysmy makijaż dzienny co mnie skłoniło do napisania kilku słów na blogu. I zdaje się, że ze wspomnianym typem makijażu spotykacie się najczęściej.



O czym w takim razie pamiętać przy wykonywaniu makijażu dziennego?


1. Podkład przy dziennym makijażu powinien być lekki. Zapomnijcie o kryjących podkładach typu Estee Lauder Double Wear. Ewentualne niedoskonałości przykryjecie korektorem. Możecie też wybrac produkt w formie kremu BB z filrem. Polecam Smashbox Camera Ready SPF 30, rewelacyjny produkt, warty swojej ceny!

2. Trzymajcie się z daleka od czarnej kreski przy makijażu dziennym.  Ewentualnie bardzo cieniutko możecie pociągnąć kreskę wzdłuż linii rzęs. Podkreślcie oko jasnymi kolorami. Tony brzoskwiniowe, liliowe, jasnorożowe, szampańskie będą idealne.

Na zdjęciu Mariana w makijażu dziennym wykonanym przeze mnie . Oczy Mac Yogurt A27 , Haux A27 (zgaszona śliwka), Baza MAC Paint Pot Soft Ochre , Usta MAC Modesty, Twarz Dior Teint Eclat Nude 021, Korektor Kryolan + NYX Green 02



3. Nie dla sztucznych rzęs w tym przypadku. Natomiast dobra maskara jak najbardziej. I warto polubić zalotkę. O ile wybór tej pierwszej  jest bardzo indywidualny o tyle bestsellerem w świecie Pro jest Shu Uemura Eyelash Curler. W odróżnieniu do innych jest mniej głęboko wycięta w kształcie i podkręca wszystkie rzęsy. Przy pracy nie musimy się obawiać, że kogoś skrzywdzimy. 

4. Nie dla mocnego konturowania i rozświetlania. To nie wygląda naturalnie. W innych okolicznościach jak najbardziej. A piszę o tym chociaż wydaje się dość oczywiste. Tylko co z tego skoro odkąd wspomniane techniki stały się modne i co niektóre z nas świecą się z daleka jak odblaski na plecaku sześcioklasisty :P Dobrą opcją są tutaj produkty w rodzaju illuminatorów  w płynie czy flamastrze. Barwnik w tych produktach jest mniej skoncentrowany dzięki czemu uzyskacie efekt świeżości na twarzy. 

Wśród produktów wartych polecenia  warto zwrócic uwagę na produkty NYX i KikoMilano. Co prawda Kiko wcześniej nie cieszyło się zbyt dobrą opinią tak ostatnio poprawiła się ich jakość i warto im się przyjrzeć. Firma nie inwestuje w reklamy stąd i ceny produktów są atrakcyjne.

Z produktów z wyższej półki (po ang. High-end Brand, warto znać niektóre sformułowania, przy wyszukiwaniu macie większe pole do popisu) polecam illuminator Nars, Copacabana w kolorze szampana 

narscosmetics.co.uk/en_GB/copacabana-illuminator

5. Makijaż ust. Stawiamy na kolory neutralne i błyszczyki wybierając się do pracy czy formalne spotkanie. Mocniejsze kolory fajnie sprawdzą się przy mniej formalnych okazjach przy zachowaniu jednoczesnego umiaru w makijażu oka.

Wśrod ciekawych prozycji kolorowe błyszczyki Butter Gloss z NYXa.

www.nyxcosmetics.co.uk/ Butter Gloss

Kierując się tymi prostymi zasadami na pewno nie przesadzicie z makijażem. A w razie problemów chętnie  pomogę.

Macie swoje patenty na codzienne malowanki?
A może nie lubicie się malować na co dzień?

Pozdrawiam!

Ruda!

Moja strona na Facebooku. Wpadajcie!

www.facebook.com/probeautycorner






Z cyklu mistrzowie makijażu - Rae Morris.

sobota, 2 grudnia 2017
Jak się uczyć to od najlepszych. I do tej elity nie wątpliwie  należy utalentowana australijska mistrzyni makjiażu Rea Morris.  Dziś kilka słów o jej warsztacie.  Może zainspiruje Was do odnalezienia nowej pasji w swoim życiu. A żyje się raz!

www.elle.com

Nikt nie zostaje mistrzem od razu. Lata nauki, praktyki, wytrwałego szkolenia technik mogą przynieść upragniony sukces. Bo nie sztuką jest malować siebie w chwili kiedy tak dobrze znamy swoją facjatkę.  Sztuką jest pomalować dobrze każdą inną :) Ja coraz bardziej przekonuję się że to nie takie proste. W poszukiwaniu fachowej literatury trafiłam właśnie  na książki Rea Morris.

Mistrzyni makijażu zaczynała jako fryzjerka .Wystartowała ze swoim salonem w wieku 19 lat. W tym charakterze wzięła udział w wyborach miss świata w Istanbule w 1993 roku. Tam też w garderobie  w atmosferze pośpiechu trafiła na Naomi Cambell która poprosiła młodą Rea o poprawienie ust.  Dziewczyna pomyślała wówczas  "to nie może  być tak  skomplikowane". Zrobiła to  a dzień później pięknie wymalowane usta Naomi były we wszystkich poczytnych gazetach. Od tego też momentu kariera Rea potoczyła się bardzo szybko. Wróciła do Australli i rozpoczęła szkolenie pod okiem legendarnego mistrza makijażu Richarda Sharah. Jednym z jego najsłynniejszych klientów był David Bowie. 




Od tamtego czasu Rea wydała 6 książek które naprawdę warto mieć w swojej kolekcji.

Makeup, the Ultimate Guide’  2008  ‘Beautiful Eyes’ (2009), ‘Express Makeup’ (2010), ‘Timeless Makeup’ (2012), ‘Quick Looks’ (2013), ‘Makeup Masterclass’. Ja jestem w posiadaniu jej pierwszej książki o której napiszę szerzej innym razem.  Wiem, że to nie mój ostatni zakup. 




Prace Rea Morris możecie podejrzeć tutaj:

www.raemorris.com/portfolio/

Jak widzicie  sukcesem do dobrego portfolio jest także profesjonalny fotograf.

Artystka pracowała jako ekspert Beauty dla L'oreala oraz stworzyła swoją kolekcję pędzli. Wśród jej ulubionych kosmetyków znajdują się kredki żelowe marek Nars i Bobbi Brown czy szminka  YSL Lipstick Rouge Pur Couture.


Dla mnie Rea Morris jest niezwykle inspirująca. Uważam, ze warto zainwestować w jej ksiązki. Publikacje blogerek w rodzaju Red Lipstick Monster mnie niestety nie przekonują. Ale to moja osobista opinia.

A Was kto inspiruje ?

Uczycie się z You Tubowych filmów, książek, szkoleń a może skończyłyście szkoły makijażu?
Ja już swoją wybrałam ale o tym innym razem :)

Pozdrawiam!

Rudzielec.

Zapraszam na moją stronę na FB 

https://www.facebook.com/probeautycorner/


O pielęgnacji skóry po 35 roku życia.

niedziela, 26 listopada 2017
Pierwotnie tutuł posta chciałam zaokrąglić do pięknej trzydziestki ale pisząc w odniesieniu do moich doświadczeń z pielęgnacją nie będę Was robić w balona. Dorzućcie w takim razie kolejne 5 lat i dojdziecie ile wiosenek śmigam po tym szalonym świecie.

I o ile podobno nie wyglądam na swój wiek o tyle nie jest to wyłącznie zasługa dobrych genów. Zwyczajnie staram się o siebie dbać. Z wiekiem nieuchronnie dopadają nas procesy starzenia i w tym  nie ma nic strasznego. 

Co w takim razie robić żeby te procesy nieco złagodzić ? Jak pielęgnuję skórę po 35 roku życia?


Rano i wieczorem na umytą skórę twarzy aplikuję hipoalergiczny  krem silnie nawilżający Biały Jeleń, który serdecznie polecam. Jego formuła jest bardzo lekka i odpowiednia dla skóry wrażliwej. Cena bardzo przystępna.  Twarz i ciało myję płynem Sebamed. Jest to rodzaj mydła bez mydła o odpowiednim pH i właściwościach nawilżających. Rekomendowane przez dermatologów. Nie muszę wspominać o dokładnym zmyciu makijażu. 





Co 2-3 miesiące wykonuję zabieg  z kwasem migdałowym firmy Norel. Seria 3 zabiegów z kilkudniowym odstępem odświeża pięknie skórę. Szczegółowo o zabiegu pisałam Wam wcześniej


Przy okazji peelingów. Przynajmniej raz na tydzień wykonuję delikatnie oczyszczający peeling ze sproszkowanym węglem aktywnym. Gotowy peeling z dodatkiem ekstraktu z mięty, wyciągu z awokado i proszku ryżowego kupiłam w TKMaxxie. Jestem nim zachwycona! Niestety jak to bywa z kosmetykami z TKMaxxa nie znajdę już pewnie takiego samego. Cóż,  może pomyślę nad powrotem do peelingu kawowego :)

Pod oczy stosuję olejek Wonder Oil który  zachęcona składem kupiłam w jednym z moich ulubionych sklepów w UK sieci Holland & Barrett. Uwielbiam olejki szczególnie te o lekkiej formule. Z  ulubionych polecam wielozadaniowy olejek marki  Nuxe. Kupicie go w lepiej zaopatrzonych aptekach w Polsce. O jego ekstra właściwościach poczytacie tutaj:


Jeżeli macie problemy z włosami koniecznie zaopatrzcie się w olejek z czarnuszki. Oprócz aplikacji na włosy i skórę głowy nadaje się do picia. Sprawdza się tez dobrze przy skórze trądzikowej.

Baaardzo wyczerpująco o właściwościach czarnuszki pisze na swoim blogu Klaudyna. Serdecznie polecam lekturę:


Tak czy inaczej olejek stosuję na skórę twarzy i ciała. Ewentualnie zamiennie z balsamami firmy Palmer's które bardzo lubię.



Latem kiedy pojawia się słoneczko włączam do pielęgnacji krem z filtrem. Stosuję go także przy okazji zabiegów z kwasem migdałowym.

A na koniec pamiętajcie Drogie babeczki. Podstawą pięknie wyglądającej skóry jest jej odpowiednie dotlenienie. Spacerujcie, biegajcie, oddychajcie. Do tego porcja świeżej pietruszki dziennie i będzie pięknie!

A jak Wy dbacie o swoje facjatki?

Zapraszam do polubienia mojej strony na FB:)

Probeautycorner

Pozdrawiam Cieplutko! Ruda!


Zrobiłam się na szarrro !

niedziela, 5 listopada 2017
Założę się, że po programach Doroty Szelągowskiej wszyscy pokochaliśmy szary. A jego magia sprowadza się do tego, że śmiało możemy go zestawiać z innymi kolorami.

Wspomniane szarości nie tylko dobrze wyglądają na ścianach  ale też  świetnie pasują do jesiennych stylizacji. Będą nam pasować do wszystkiego. I wcale nie będzie monotonnie. Jednym z moich ulubionych kolorów jest 106 Wet Marengo marki Semilac.  Taki szary w sam raz! W dzisiejszej propozycji z czarnym, gęstym żelem do zdobień z Modeny  - Black Meteorite.


Czarne końcówki wymalowałam  cienkim pędzelkiem do zdobień. Wymaga to trochę wprawy ale w przypadku paznokci tylko trening i dobre szkolenia pomogą odnieść sukces.




Dajcie znać jak Wam się podoba.
Tradycyjnie zapraszam na moją stronę na FB.


Pozdrawiam!

Marta.


Halloween z rudzielcem zainspirowany Bellą Swan.

niedziela, 22 października 2017
Nie jestem ani zwolenniczką ani też przeciwnikiem halloween. Jest to jednak świetna okazja do tworzenia ciekawych makijaży. Czyli coś dla mnie :)

 Od mocniejszych akcentów po upiorne metamorfozy.  Niektóre  w odpowiednich okolicznościach mogłyby  przyprawić o zawał serca ;) Polecam Wam zajrzeć na kanał Glam & Gore (nazwa bardzo mnie zachęciła) na You Tube i ten filmik chociażby :)


Ja z racji umiłowania do pewnego rodzaju umiaru wybrałam dość delikatny makijaż inspirowany Bellą Swan. Ziemista cera i  mocno "skacowane oko", ot brakuje mi tylko  charakterystycznego grymasu na twarzy ;)


Do takiego makijażu świetnie nadaje się EL Double Wear. Tutaj można śmiało nieco więcej przytapetować. W zestawie z cieniami Zoeva i cudownymi pędzlami tej samej firmy można szaleć. Zamiast różu konturujemy twarz ziemistym cieniem. Dla podkreślenia efektu możemy rozjaśnić brwi beżowym kolorem.  Makijaż oka w tym przypadku to obowiązkowo czerń, ciemne brązy, śliwka i biel dla kontrastu.


Wiecie, że zdjęcie typu flat lay to nie taka prosta sprawa? Powoli uczę się kompozycji.

No i efekt końcowy :)



Dajcie znać jak się Wam podoba?

Zapraszam też do polubienia mojej strony na  FB :)






Photoshop w promocyjnej cenie? Tylko w wersji beauty :)

niedziela, 8 października 2017
Mam nadzieję, że nieco zaintrygowałam Was tytułem. Z tytułowym programem graficznym kojarzy mi się małe cudo które pokochały setki bab w internetach. Zaciekawione? Czytajcie dalej.

Musimy sporo zainwestować żeby porządnie zaopatrzyć kufer makijażystki jeśli poważnie o tym myślimy. Oczywiście nie musi to dotyczyć wszystkich kosmetyków. W świetne pędzle czy dobre cienie chociażby  zaopatrzycie się w przyzwoitej cenie w sklepie marki Zoeva.  Ale to oczywiście nie wszystko.

Podstawą makijażu jest świetnie wyglądająca skóra. Gładka, pozbawiona niedoskonałości, podkreślonych zmarszczek, sińców pod oczami, zaczerwienień. Tak jest! Dzisiaj co nieco o podkładach.

I wracamy do odpowiedzi na tytułowe pytanie :)

Być może znacie, słyszałyście od kogoś.   Ja sporo czytałam. I to już dawno temu.   Nie miałam jednak  zbędnych 150 zł na zakup. Bo ile można chcieć wydać na podkład do twarzy? No właśnie.  

Teraz jednak inwestuję w przyszłość i pasję (to cudowny argument dla męża :)) i bez żalu (ku rozpaczy Marcina) robię kolejne zakupy. Tak też zostałam posiadaczką ślicznej buteleczki legendarnego podkładu Estee Lauder Double Wear 1n2 Ecru.



O tym podkładzie napisano i powiedziano chyba wszystko. Długotrwały, kapitalnie kryjący, świetnie stapia się ze skórą. Dla wielu ten jedyny chociaż  nie pozbawiony wad. Przez to też czasami krytykowany. Ot nie każdemu pasuje.

Tak czy inaczej - bardzo dobry jako podkład przy makijażu ślubnym czy wieczorowym. I dobrze się sprawdza w pracy makijażysty. Warto zaopatrzyć się w chociażby 3 kolory. Dla kontrastu jeden konkretnie ciemny i mieszać według potrzeb.

Cały sekret tego podkładu tkwi w jego aplikacji. Jest to produkt który bardzo dobrze kryje  i wystarczy naprawdę odrobina żeby osiągnąć dobry efekt. W przeciwnym razie szybko się zrazicie, ba uznacie ze zgrozą, że to najgorzej wydane 150 zł. Podkład też szybko zastyga na twarzy dlatego trzeba wklepywać go partiami za pomocą pędzla czy beauty blendera. Może nie koniecznie jest to dobry produkt na co dzień ale koniecznie na większe okazje.

ELDW 1N2 ładnie wychodzi na zdjęciach chociaż w pierwszej chwili wydawał mi się za jasny. Wystarczyła jednak odrobina brązera i po problemie.




Prezentowane zdjęcie nie było  retuszowane. Doświetliłam je odrobinę ze względu na dość kiepskie światło po południu. I tyle. Efekt jest świetny :), musicie przyznać. Ja tak ładnej skóry nie mam! I nie trzeba photoshopa :) Zaczerwienienia i  przebarwienia przykryte, skóra ujednolicona i brak efektu maski. A całość daje radę od rana do wieczora. Polecam!

Znacie produkty Estee Lauder? A może próbowałyście Double Wear?
Piszcie jak Wam się podoba ?

I wpadajcie na FB :)

Probeauty Corner na Fejsie :)




Z cyklu - odpowiadam na Wasze pytania - jak pomóc osobie z KPRF?

niedziela, 3 września 2017
To nie pierwszy list z pytaniami odnośnie KPRF. Ten jednak Wam przytoczę celem przybliżenia problemu.

Napisał do mnie Marcin, który zmaga się ze wspomnianym, nieco tajemniczym problemem.   Skrót pochodzi od angielskiego określenia Keratosis Pilaris Rubra Faceii.    Dotyczy często mężczyzn w młodym wieku i w tłumaczeniu na polski oznacza  zapalenie przymieszkowe skóry. Współwystępuje ono z charakterystycznym rumieniem na twarzy. Obraz może przypominać trądzik różowaty. Istotna jest tutaj właściwa diagnoza.  Wyjaśniłam to wcześniej we wpisie na blogu dla rudzielców.


Nie będę cytować listu od Marcina bo nie wyraził na to zgody. Opiszę natomiast w dużym  skrócie Jego historię.

Chłopak niedawno skończył 20 lat i od dawna zmaga się z problemem czerwienienia się. W związku z tym  unikał sytuacji które potęgowały problem (imprezy, alkohol, słońce). Świadomość tego spowodała, że z wielu możliwości w swoim życiu rezygnował.  Jednak skończył studia, poszedł do pracy. Wszystko zdawało się układać dobrze. Do momentu aż nadszedł okres w którym nałożyło się kilka stresujących sytuacji,  które nieszczęśliwie pomnożyły problem czerwonych policzków.

Marcin stosował różne kremy, także sterydy i poddał się zabiegom IPL. Niestety  nie pomogły. Aktualnie stosuje Mirvaso ale tylko w konkretnych okolicznościach. Obawia się, że przy regularnym stosowaniu może zaostrzyć problem.  Zapytał mnie w związku z tym  o pielęgnację skóry z KPRF?

Zapalenie przymieszkowe odmiana Rubra charakteryzuje się czerwienieniem skóry twarzy. I tutaj faktycznie wygląda to podobnie jak przy trądziku różowatym (Rosacea). Ja podobnie jak Marcin czerwienię się w okolicznościach które opisał.  I wiem jak ciężko nad tym panować. Wydaje się to w zasadzie niemożliwe. Nasze twarze zdradzają nas w trudnych sytuacjach co dodatkowo nas dobija.  U mnie dużo  się zmieniło od czasu kiedy miałam  22 lata. Jestem bardziej pewna siebie chociaż trochę mnie przykrości do tej pory w życiu spotkało.  Są jednak  sytuacje kiedy mam ochotę zapaść się pod ziemię. I zawsze noszę  w torebce dobrze kryjący korektor do twarzy. Pogodziłam się z tym bo nie chcę się zadręczać. Lepiej korzystać z życia.

Zanim przejdę do pielęgnacji skóry.

Marcin wspomniał, że korzystał z laseru IPL. Z tego co mi wiadomo dobre efekty  w leczeniu KPRF uzyskiwano po sesjach laserem pulsacyjnym barwnikowym (Pulsed Dye Laser PDL). Są to dwa różne rodzaje laserów. Zarówno IPL jak i PDL stosowane są w leczeniu czerwienienia się jakkolwiek znalazłam sporo publikacji odnośnie dobrych rezultatów z użyciem właśnie PDL.  

Publikacje:

- zajrzyjcie tutaj

http://www.mdedge.com/edermatologynews/article/77033/aesthetic-dermatology/pulsed-dye-laser-targets-keratosis-pilaris

oraz tutaj


Możecie  też poczytać o laserze neodymowo yagowym. Także polecany  w leczeniu KRRF.  Nieco więcej informacji na temat samego laseru tutaj.  


Kolejny punkt - żel do twarzy Mirvaso.  To dosyć nowy produkt dedykowany skórze z trądzikiem różowatym.  Sama jestem ciekawa opinii.   Cieszę się, że innym pomaga, także na KPRF.  I myślę że działając jakby doraźnie wspiera psychicznie osoby zmagające się z tym problemem. To jest ważne.  Na stronie ze specyfikacją produktu znajdziecie też informacje o skutkach ubocznych. Stąd rozumiem też obawy Marcina.

Jak pomóc osobie z KPRF?

Pielęgnacja skóry z KPRF:
  • stosujcie kosmetyki nawilżające do skóry wrażliwej,  polecam  kosmetyki apteczne Cetaphil, także olej kokosowy, generalnie w tym przypadku im mniej tym lepiej, skóra z KPRF jest ekstremalnie wrażliwa. Marcin pytał o produkty dostępne w UK. Polecam AmLactin, lotion  do całego ciała z zawartością alfa-hydroksykwasów,  dostępny na Ebay:
AmLactin lotion

Więcej informacji o produkcie:

http://amlactin.com/keratosis-pilaris

Wśród innych produktów warto wypróbować: Riiviva Skincare MD Keratosis Pilaris Cream (dostępny na amazon.com) oraz dobrze recenzowany zestaw Glytone KP z kwasami AHA dostępny na Ebay
  • dla mężczyzn którzy się golą ( chociaż teraz moda na brody  :P) -  róbcie to zawsze wieczorem tak żeby skóra przez noc odpoczęła, nie stosujcie klasycznych produktów do golenia bo podrażniają, tutaj trudno polecić produkt uniwersalny bo nie na każdego zadziała to samo jednak zwracajcie uwagę na produkty do skóry wrażliwej, alergicznej o działaniu nawilżającym
  • rozważcie możliwość leczenia laserowego
  • zweryfikujcie swoją dietę. Kawę warto zastąpić zieloną herbatą a dietę wzbogacić w  kwasy omega 3. Ich zawartość w świetle badań zdaje się być istotna w leczeniu KPRF. Czytałam o skuteczności picia oleju z Czarnuszki. Odsyłam do dyskusji pod dosyć starym wpisem na moim poprzednim blogu :)

Znacie osoby z opisanym problemem?
A może sami zmagacie się z KPRF?

Piszcie i obserwujcie mnie na FB :)



https://www.facebook.com/probeautycorner/


Pozdrawiam!



Rudzielec!




Probeauty Corner - o fotografii makijażu od podstaw.

sobota, 29 lipca 2017
Od podstaw. Bo od tego najlepiej zacząć. Godzinami wertowałam internety w nadziei, że ktoś mi ładnie napisze jak zrobić piękne zdjęcie makijażu. Dobre zdjęcia naszych prac to podstawa profesjonalnego portfolio. A sukces w dzisiejszych czasach to umiejętność sprzedania się w sieci.  Rzecz jasna byłam przekonana, że nie będzie to nadmiernie czasochłonne i skomplikowane. Domyślacie się już w jak wielkim byłam błędzie?



Na blogach znalazłam masę świetnych zdjęć. Autorki jednak nie chcą za bardzo dzielić się wiedzą jak to robią. Część być może współpracuje z profesjonalnym fotografem. Ale to chyba nieliczne dziewczyny. Zdecydowana większość metodą wielu prób i błędów wypracowuje swoje metody.

Moje początki to zdjęcia "z rąsi" przy oknie robione starym Canonem. Najczęściej cykałam fotę z góry nie zwracając uwagi jak odzwierciedla kształt mojej twarzy. Nie przywiązywałam też wagi do tła  w tamtym czasie. Ot trzaskałam jak leci. Cóż, musiałam sporo się nauczyć.

No dobrze. Zaczynamy.

Efektowne zdjęcie makijażu:

1. To odpowiednie tło. Jasna ściana świetnie się sprawdzi. Jeśli nie macie takiej możliwości to można sobie kupić gotowy zestaw na allegro :)

Wyposażenie studia fotograficznego.

Zestaw do zawieszania tła (źródło - internet)

2. Miękkie  światło dzienne - moim zdaniem lepsze niż sztuczne chociaż siłą rzeczy ogranicza nasze możliwości do określonej pory dnia.  Ze światłem studyjnym nie mam doświadczenia ale planuję zakup pierścieniowej lamy ledowej. Widziałam zdjęcia w takim świetle i przy odpowiednich parametrach aparatu wychodzą rewelacyjnie. Tego typu lampy dają nam ładne ciepłe, równomierne oświetlenie. W UK koszt przyzwoitej lampy razem ze statywem to ok 70 funtów (lampa 40W). W tańszą lampę nie warto inwestować.

3. Odpowiednia długość ogniskowej obiektywu. Wiem, że może nie każdy wie o czym teraz pisze ale podstawy terminologii fotograficznej wypada znać w tej sytuacji.  W sporym uproszczeniu ogniskowa odpowiada temu, jaki długi mamy obiektyw. Im jest dłuższy, tym większa jest jego wartość ogniskowej.  A im większa wartość ogniskowej tym większa odległość od fotografowanego obiektu. Do portretów zaleca się 85 mm. Niskie wartości powodują, że rysy twarzy zostają odkształcone.  Ja lubię 50 mm i zachowując odległość ok 1,5 metra aparatu od twarzy zdjęcie wychodzi przyzwoicie.

4. Pamiętajmy, żeby nie robić zdjęcia w ostrym świetle słonecznym.  Tło także powinno znajdować się możliwie daleko od fotografowanej osoby.

5.  Makijaż "wyjściowy" a makijaż fotograficzny. Bardzo ważny punkt. Musicie o tym pamiętać.  Makijaż na żywo jest bardziej widoczny aniżeli na zdjęciu. Dlatego też makijaż do zdjęcia należy wykonać w dużo mocniejszej wersji.

W tym miejscu wspomnę o makijażu ślubnym. Sztuką jest wykonać go tak, żeby nie przesadzić i jednocześnie ładnie wychodził na zdjęciu. Problem w tym, że nasze klientki nie będą przekonane do wykonania nieco mocniejszego makijażu. Umiejętność pokazania klientce na zdjęciu efektu makijażu próbnego pomoże nam w naszej pracy.

6. Aparat fotograficzny - nie oszukujmy się. Lepszy sprzęt - większe możliwości. Nie oznacza to jednak że potrzebujecie od razu lustrzankę za kilka tysięcy. Ja pracuję ze starym dobrym Pentaxem K50. Kupiłam ze względu na bardzo dobre recenzje i jestem bardzo zadowolona. Do zdjęć używam też statywu i bezprzewodowego autopilota. Kupiłam go za kilka funtów. Taki zestaw obsługuję sama i w zupełności mi wystarczy.

A na koniec praktyka! Nie zniechęcajcie się jak coś naprawdę lubicie robić. A zobaczycie efekty.

Zachęcam do polubienia mojej strony na FB:)

www.facebook.com/probeautycorner/

Dajcie znać jak Wam się spodoba :)

Pozdrawiam!

@Rudzielec




Zoeva Spectrum Matte w ślubnym wykonaniu.

sobota, 22 lipca 2017
Makijaż ślubny bardzo lubię ze względu na subtelny jego charakter. Stawiamy w tym dniu na neutralne kolory : od jasnych, pastelowych po nieco ciemniejsze - delikatne beże, zgaszone pomarańcze, kość słoniową, złoto czy lawendę.

Makijaż ślubny kolorystycznie powinien pasować do kiecki, kwiatów i butów.   Paletka kolorów Zoeva  Matte Spectrum doskonale się nadaje do zmalowania jego brzoskwiniowej wersji.


Myśląc poważnie o makijażu w sensie zawodowym, profesjonalnym musicie mieć w swoim kufrze porządny zestaw matowych cieni. W szczególności kiedy wykonujecie makijaż osobie dojrzałej. Perłowe cienie niestety bezlitośnie podkreślają każdą zmarszczkę. Dodatkowo ich nadmiar w przypadku cery skłonnej do przetłuszczania się może spotęgować efekt nieestetycznego błyszczenia się skóry. Nie mniej nie musimy zupełnie rezygnować z cieni perłowych. Ja osobiście bardzo je lubię bo w zależności od kąta padania światła mienią się na różne kolory. Pięknie też wychodzą na zdjęciach. Dlatego też trzeba wypracować kompromis.

Do wykonania dzisiejszego makijażu zainspirowała mnie bardzo uzdolniona blogerka Milena. Na jej kanale znalazłam piękny makijaż właśnie z udziałem wspomnianej paletki Zoeva. Podsyłam link dla zainteresowanych:




Do makijażu użyłam butelkowej zieleni oraz ciepłej brzoskwini w połączeniu z sąsiadującymi żółciami. Na środku ruchomej powieki w ramach perłowego kompromisu - złoty kolor z paletki Zoeva Cocoa Blend. Ruchomą powiekę od wewnętrznego kącika podkreśliłam wyraźnie (na zdjęciach może tego tak dobrze nie widać) białym matowym cieniem. W ten sposób możecie optycznie powiększyć oko.



A jak było u Was z malowaniem ślubnym?
Zadowolone byłyście z efektu?

Zachęcam do polubienia mojej strony na FB:)

www.facebook.com/probeautycorner/

Dajcie znać jak Wam się spodoba :)

Pozdrawiam!

@Rudzielec

Festiwalowe oko zmalowane przez rudą - Zoeva Spectrum Matte.

niedziela, 16 lipca 2017
Kocham muzykę ! Wychowałam się na niej! W moim kochanym, rodzinnym Barcinkowie szaleliśmy na koncertach Kazika Staszewskiego czy T-Love.  Na studiach Piżdżama Porno, Kasia Nosowska,   Raz Dwa Trzy. Potem troszkę inaczej. Fish Emade, Xxanaxx, Kamp! Po drodze Woodstock, Open'er. Fajnie wspominam tamte czasy. Dobrze wspominam tamte znajomości.

Aktualnie w weekendy zamiast koncertów nadrabiam blogowe zaległości ale koniecznie ze słuchawkami na uszach. Doceniam wolny czas. Staram się odpocząć. Poleniuchować. Podenerwować męża :)

O makijażu festiwalowym pomyślałam przy okazji zbliżającego się Woodstocku. Niesamowite ile ludzi ciągle zrzesza ta impreza. Od tylu lat! Jerzy! -  robisz to dobrze!

Do niedawna  festiwalowy look ograniczał się do czystych majciochów, mydła i nieśmiertelnych glanów. Dziś to coś więcej. Na festiwalu się powinno się nosić się! A co! :)

Lato to kolory. Słońce! i Lekkość! Moja dzisiejsza propozycja to przede wszystkim Zoeva Spectrum Matte. Przepiękna, matowa paletka idealna na takie okazje. Zachwycająca pigmentacja i wybór kolorów. Wśród 15 cieni zabrakło mi ładnego brązu w matowym kolorze. Trochę szkoda. Będzie jednak powód do kolejnych zakupów.

 Do takich zestawień ładnie pasują usta w neutralnym kolorze. Natomiast oczy koniecznie w wersji słoneczno- żółtej! Dla rudej koniecznie z odrobiną zieleni i fioletu.





Na głowie kwietny ma wiaaaneek. No właśnie! Brakuje mi wianka :)
Dajcie znać czy Wam się podoba ?

Lubisz do mnie zaglądać?

Zajrzyj na FB :) I polub stronę:

@probeautycorner


Pozdrawiam!
@Rudzielec.