Probeauty.Corner

Image Slider

Vintage look w makijażu. Klasycznie i kobieco. Probeauty Corner.

sobota, 17 marca 2018
Zacznijmy może od tego czym jest styl vintage? Dosyć modne określenie w ostatnim czasie. Myślę,  że bardziej kojarzy nam się z modą. I stąd też się wywodzi. 

Popularne  w świecie artystycznym vintage-shopy w Wielkiej Brytanii to ciekawie urządzone second-handy z zaskakująco wysokimi cenami. Pełne może nie zawsze wartych swojej ceny choć oryginalnych ciuszków z czasów minionych.  Przykład? Sklep w Northampton. Długa koszula męska (kupicie za funta w second handzie) przerobiona na koszulkę przed pępek i krótką spódniczkę na lato  (ładnie odpicowana w vintage shopie) będzie Wasza za jedyne 20 funtów.  Pomysłowo? No pewnie! Swoją drogą polubiłam Northampton. Polecam odwiedzić chociażby ze względu na klimat sklepów.

www.glitzysecrets.com

Vintage to lata 50 ale też i 60 czy 70. Stąd i makijaż może nawiązywać do trendów które królowały w tamtym czasie. A wszystko rozpoczęło się jeszcze przed 1 wojną światową od twórcy imperium kosmetycznego Maksymiliana Faktorowicza. Polsko-żydowski producent, twórca imperium Max Factor zrewolucjonizował świat makijażu, którego prawdziwy rozkwit rozpoczął się po wojnie.

Klasyczny vintage-look to szalenie seksowne czerwone usta w stylu Marylin Monroe. Czarna kreska jak u Sophii Loren. Jasna cera kojarząca się z Audrey Hepburn.  Ciekawie wygląda z wersji ślubnej w zestawieniu z modnym toczkiem i ciekawym upięciem. To prawdziwa klasyka. Niezwykle kobieca. 

Moje propozycje kosmetyków idealnie pasujących do stylu vintage:

1. Czerwona szminka - MAC Russian Red, MAC Ruby Woo (kolekcja retro matte lipstick), inne kolory z kolekcji możecie podejrzeć tutaj, średnia półka cenowa 


Nieco drożej : Chanel Rouge Allure kolor Pirate, cena ok 30 funtów


Z bardziej przystępnych cenowo polecam Milani Amore Matte Lipstick chociaż tutaj gorzej z dostępem. 

2. Czarne kredki i eyelinery

Ja lubię i polecam  kredki, ewentualnie liner w słoiczku, który możemy nabrać pędzelkiem. Polecam dwa produkty:

Kredka Rimmel Waterproof Kohl Liner w kolorze czarnym (można ładnie rozetrzeć ale trzeba się uwijać, potem zastyga i mamy już gwarancję, że nam się nie rozmaże). Doskonale nadaje się też do smokey eye.

Kredki Zoeva Graphic Eyes. Rewelacyjne kolory, wodoodporne,  przystępna cena. Koniecznie zajrzyjcie tutaj, wyczerujący post odnośnie wspomnianych perełek :)

blogg.damernasvarld.se


Moja praca w Central School of make Up ( modelka Mariana)

3. Konturowanie twarzy. Polecam paletki NYX. Warto jednak wybrać produkt, którego formuła będzie Wam upraszczać pracę.


I na koniec podkład! Koniecznie kryjący z matowym wykończeniem. Lubię i polecam podkłady Estee Lauder ze względu na bardzo konkretne krycie.  W przypadku bardzo suchej skóry również sprawdzi się MAC Prolongwear Foundation. 


Makijaż wykonany przez instruktorkę Nives Bradley w Central School of Make up w Birmingham 

Do szczęścia brakuje tylko vintagowych dodatków! Uwielbiam toczki i woalki szczególnie w przypadku makijażu ślubnego.

www.pinterest


Lubicie makijaże w stylu vintage?
Widzicie siebie w takiej wersji w dniu Waszego ślubu? A może na taki właśnie się zdecydowałyście?

Zapraszam na moją stronę na FB :)

www.facebook.com/probeautycorner

Pozdrawiam !
Ruda!

Makijaż dzienny i kilka zasad o których warto pamiętać. Central School of Make-up w Birmingham.

sobota, 24 lutego 2018
Umiejętność wykonania makijażu dziennego wydaje się dość prosta. I od tego warto zacząć naukę zawodu kiedy myślimy poważnie o pracy makijażystki. Okazuje się jednak, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego jak łatwo o błędy już na początku. O tym jak ich uniknąć dowiecie się  dzisiaj od Rudej :)

Zanim  jednak przejdę do sedna. 

Od makijażu dziennego rozpoczęłam praktyczną naukę zawodu w Central School of Make-up w Birmingham. Trening rozpoczęłam 5 tygodni temu. Myślałam o tej szkole już wcześniej ale jakoś nie miałam serca wydawać dość sporej sumki na naukę czegoś, co w swoim mniemaniu już potrafię robić. I błąd! Makijaż to praktyka.   Doświadczenie, które ktoś nam może przekazać.  Techniki, których jeszcze nie znamy. Różne rodzaje i kolory skóry.  Domyślacie się co mogło mnie zmotywować do podjęcia decyzji w trybie ekspresowym ? :D A może kto? :)

Cóż, napiszę tak'to najcudowniejsza motywacja na świecie" ! A reszty się dowiecie wkrótce.

Ruszyłam ze szkołą, dla siebie i dla Was. Kompetentna kadra, małe grupy, świetnie wyposażona sala pod kątem dobrej jakości kosmetyków. Międzynarodowe uprawnienia, certyfikowany egzamin i duużżo praktyki. A co za tym idzie, większa pewność siebie. Na pewno to dobra  inwestycja.  Zachęcam do zajrzenia na stronę szkoły. Może mieszkacie w UK i zainteresuje Was oferta. 

www.centralschoolofmakeup.co.uk




Na jednych z pierwszych zajęć przerobiłysmy makijaż dzienny co mnie skłoniło do napisania kilku słów na blogu. I zdaje się, że ze wspomnianym typem makijażu spotykacie się najczęściej.



O czym w takim razie pamiętać przy wykonywaniu makijażu dziennego?


1. Podkład przy dziennym makijażu powinien być lekki. Zapomnijcie o kryjących podkładach typu Estee Lauder Double Wear. Ewentualne niedoskonałości przykryjecie korektorem. Możecie też wybrac produkt w formie kremu BB z filrem. Polecam Smashbox Camera Ready SPF 30, rewelacyjny produkt, warty swojej ceny!

2. Trzymajcie się z daleka od czarnej kreski przy makijażu dziennym.  Ewentualnie bardzo cieniutko możecie pociągnąć kreskę wzdłuż linii rzęs. Podkreślcie oko jasnymi kolorami. Tony brzoskwiniowe, liliowe, jasnorożowe, szampańskie będą idealne.

Na zdjęciu Mariana w makijażu dziennym wykonanym przeze mnie . Oczy Mac Yogurt A27 , Haux A27 (zgaszona śliwka), Baza MAC Paint Pot Soft Ochre , Usta MAC Modesty, Twarz Dior Teint Eclat Nude 021, Korektor Kryolan + NYX Green 02



3. Nie dla sztucznych rzęs w tym przypadku. Natomiast dobra maskara jak najbardziej. I warto polubić zalotkę. O ile wybór tej pierwszej  jest bardzo indywidualny o tyle bestsellerem w świecie Pro jest Shu Uemura Eyelash Curler. W odróżnieniu do innych jest mniej głęboko wycięta w kształcie i podkręca wszystkie rzęsy. Przy pracy nie musimy się obawiać, że kogoś skrzywdzimy. 

4. Nie dla mocnego konturowania i rozświetlania. To nie wygląda naturalnie. W innych okolicznościach jak najbardziej. A piszę o tym chociaż wydaje się dość oczywiste. Tylko co z tego skoro odkąd wspomniane techniki stały się modne i co niektóre z nas świecą się z daleka jak odblaski na plecaku sześcioklasisty :P Dobrą opcją są tutaj produkty w rodzaju illuminatorów  w płynie czy flamastrze. Barwnik w tych produktach jest mniej skoncentrowany dzięki czemu uzyskacie efekt świeżości na twarzy. 

Wśród produktów wartych polecenia  warto zwrócic uwagę na produkty NYX i KikoMilano. Co prawda Kiko wcześniej nie cieszyło się zbyt dobrą opinią tak ostatnio poprawiła się ich jakość i warto im się przyjrzeć. Firma nie inwestuje w reklamy stąd i ceny produktów są atrakcyjne.

Z produktów z wyższej półki (po ang. High-end Brand, warto znać niektóre sformułowania, przy wyszukiwaniu macie większe pole do popisu) polecam illuminator Nars, Copacabana w kolorze szampana 

narscosmetics.co.uk/en_GB/copacabana-illuminator

5. Makijaż ust. Stawiamy na kolory neutralne i błyszczyki wybierając się do pracy czy formalne spotkanie. Mocniejsze kolory fajnie sprawdzą się przy mniej formalnych okazjach przy zachowaniu jednoczesnego umiaru w makijażu oka.

Wśrod ciekawych prozycji kolorowe błyszczyki Butter Gloss z NYXa.

www.nyxcosmetics.co.uk/ Butter Gloss

Kierując się tymi prostymi zasadami na pewno nie przesadzicie z makijażem. A w razie problemów chętnie  pomogę.

Macie swoje patenty na codzienne malowanki?
A może nie lubicie się malować na co dzień?

Pozdrawiam!

Ruda!

Moja strona na Facebooku. Wpadajcie!

www.facebook.com/probeautycorner






Z cyklu mistrzowie makijażu - Rae Morris.

sobota, 2 grudnia 2017
Jak się uczyć to od najlepszych. I do tej elity nie wątpliwie  należy utalentowana australijska mistrzyni makjiażu Rea Morris.  Dziś kilka słów o jej warsztacie.  Może zainspiruje Was do odnalezienia nowej pasji w swoim życiu. A żyje się raz!

www.elle.com

Nikt nie zostaje mistrzem od razu. Lata nauki, praktyki, wytrwałego szkolenia technik mogą przynieść upragniony sukces. Bo nie sztuką jest malować siebie w chwili kiedy tak dobrze znamy swoją facjatkę.  Sztuką jest pomalować dobrze każdą inną :) Ja coraz bardziej przekonuję się że to nie takie proste. W poszukiwaniu fachowej literatury trafiłam właśnie  na książki Rea Morris.

Mistrzyni makijażu zaczynała jako fryzjerka .Wystartowała ze swoim salonem w wieku 19 lat. W tym charakterze wzięła udział w wyborach miss świata w Istanbule w 1993 roku. Tam też w garderobie  w atmosferze pośpiechu trafiła na Naomi Cambell która poprosiła młodą Rea o poprawienie ust.  Dziewczyna pomyślała wówczas  "to nie może  być tak  skomplikowane". Zrobiła to  a dzień później pięknie wymalowane usta Naomi były we wszystkich poczytnych gazetach. Od tego też momentu kariera Rea potoczyła się bardzo szybko. Wróciła do Australli i rozpoczęła szkolenie pod okiem legendarnego mistrza makijażu Richarda Sharah. Jednym z jego najsłynniejszych klientów był David Bowie. 




Od tamtego czasu Rea wydała 6 książek które naprawdę warto mieć w swojej kolekcji.

Makeup, the Ultimate Guide’  2008  ‘Beautiful Eyes’ (2009), ‘Express Makeup’ (2010), ‘Timeless Makeup’ (2012), ‘Quick Looks’ (2013), ‘Makeup Masterclass’. Ja jestem w posiadaniu jej pierwszej książki o której napiszę szerzej innym razem.  Wiem, że to nie mój ostatni zakup. 




Prace Rea Morris możecie podejrzeć tutaj:

www.raemorris.com/portfolio/

Jak widzicie  sukcesem do dobrego portfolio jest także profesjonalny fotograf.

Artystka pracowała jako ekspert Beauty dla L'oreala oraz stworzyła swoją kolekcję pędzli. Wśród jej ulubionych kosmetyków znajdują się kredki żelowe marek Nars i Bobbi Brown czy szminka  YSL Lipstick Rouge Pur Couture.


Dla mnie Rea Morris jest niezwykle inspirująca. Uważam, ze warto zainwestować w jej ksiązki. Publikacje blogerek w rodzaju Red Lipstick Monster mnie niestety nie przekonują. Ale to moja osobista opinia.

A Was kto inspiruje ?

Uczycie się z You Tubowych filmów, książek, szkoleń a może skończyłyście szkoły makijażu?
Ja już swoją wybrałam ale o tym innym razem :)

Pozdrawiam!

Rudzielec.

Zapraszam na moją stronę na FB 

https://www.facebook.com/probeautycorner/


O pielęgnacji skóry po 35 roku życia.

niedziela, 26 listopada 2017
Pierwotnie tutuł posta chciałam zaokrąglić do pięknej trzydziestki ale pisząc w odniesieniu do moich doświadczeń z pielęgnacją nie będę Was robić w balona. Dorzućcie w takim razie kolejne 5 lat i dojdziecie ile wiosenek śmigam po tym szalonym świecie.

I o ile podobno nie wyglądam na swój wiek o tyle nie jest to wyłącznie zasługa dobrych genów. Zwyczajnie staram się o siebie dbać. Z wiekiem nieuchronnie dopadają nas procesy starzenia i w tym  nie ma nic strasznego. 

Co w takim razie robić żeby te procesy nieco złagodzić ? Jak pielęgnuję skórę po 35 roku życia?


Rano i wieczorem na umytą skórę twarzy aplikuję hipoalergiczny  krem silnie nawilżający Biały Jeleń, który serdecznie polecam. Jego formuła jest bardzo lekka i odpowiednia dla skóry wrażliwej. Cena bardzo przystępna.  Twarz i ciało myję płynem Sebamed. Jest to rodzaj mydła bez mydła o odpowiednim pH i właściwościach nawilżających. Rekomendowane przez dermatologów. Nie muszę wspominać o dokładnym zmyciu makijażu. 





Co 2-3 miesiące wykonuję zabieg  z kwasem migdałowym firmy Norel. Seria 3 zabiegów z kilkudniowym odstępem odświeża pięknie skórę. Szczegółowo o zabiegu pisałam Wam wcześniej


Przy okazji peelingów. Przynajmniej raz na tydzień wykonuję delikatnie oczyszczający peeling ze sproszkowanym węglem aktywnym. Gotowy peeling z dodatkiem ekstraktu z mięty, wyciągu z awokado i proszku ryżowego kupiłam w TKMaxxie. Jestem nim zachwycona! Niestety jak to bywa z kosmetykami z TKMaxxa nie znajdę już pewnie takiego samego. Cóż,  może pomyślę nad powrotem do peelingu kawowego :)

Pod oczy stosuję olejek Wonder Oil który  zachęcona składem kupiłam w jednym z moich ulubionych sklepów w UK sieci Holland & Barrett. Uwielbiam olejki szczególnie te o lekkiej formule. Z  ulubionych polecam wielozadaniowy olejek marki  Nuxe. Kupicie go w lepiej zaopatrzonych aptekach w Polsce. O jego ekstra właściwościach poczytacie tutaj:


Jeżeli macie problemy z włosami koniecznie zaopatrzcie się w olejek z czarnuszki. Oprócz aplikacji na włosy i skórę głowy nadaje się do picia. Sprawdza się tez dobrze przy skórze trądzikowej.

Baaardzo wyczerpująco o właściwościach czarnuszki pisze na swoim blogu Klaudyna. Serdecznie polecam lekturę:


Tak czy inaczej olejek stosuję na skórę twarzy i ciała. Ewentualnie zamiennie z balsamami firmy Palmer's które bardzo lubię.



Latem kiedy pojawia się słoneczko włączam do pielęgnacji krem z filtrem. Stosuję go także przy okazji zabiegów z kwasem migdałowym.

A na koniec pamiętajcie Drogie babeczki. Podstawą pięknie wyglądającej skóry jest jej odpowiednie dotlenienie. Spacerujcie, biegajcie, oddychajcie. Do tego porcja świeżej pietruszki dziennie i będzie pięknie!

A jak Wy dbacie o swoje facjatki?

Zapraszam do polubienia mojej strony na FB:)

Probeautycorner

Pozdrawiam Cieplutko! Ruda!


Zrobiłam się na szarrro !

niedziela, 5 listopada 2017
Założę się, że po programach Doroty Szelągowskiej wszyscy pokochaliśmy szary. A jego magia sprowadza się do tego, że śmiało możemy go zestawiać z innymi kolorami.

Wspomniane szarości nie tylko dobrze wyglądają na ścianach  ale też  świetnie pasują do jesiennych stylizacji. Będą nam pasować do wszystkiego. I wcale nie będzie monotonnie. Jednym z moich ulubionych kolorów jest 106 Wet Marengo marki Semilac.  Taki szary w sam raz! W dzisiejszej propozycji z czarnym, gęstym żelem do zdobień z Modeny  - Black Meteorite.


Czarne końcówki wymalowałam  cienkim pędzelkiem do zdobień. Wymaga to trochę wprawy ale w przypadku paznokci tylko trening i dobre szkolenia pomogą odnieść sukces.




Dajcie znać jak Wam się podoba.
Tradycyjnie zapraszam na moją stronę na FB.


Pozdrawiam!

Marta.


Halloween z rudzielcem zainspirowany Bellą Swan.

niedziela, 22 października 2017
Nie jestem ani zwolenniczką ani też przeciwnikiem halloween. Jest to jednak świetna okazja do tworzenia ciekawych makijaży. Czyli coś dla mnie :)

 Od mocniejszych akcentów po upiorne metamorfozy.  Niektóre  w odpowiednich okolicznościach mogłyby  przyprawić o zawał serca ;) Polecam Wam zajrzeć na kanał Glam & Gore (nazwa bardzo mnie zachęciła) na You Tube i ten filmik chociażby :)


Ja z racji umiłowania do pewnego rodzaju umiaru wybrałam dość delikatny makijaż inspirowany Bellą Swan. Ziemista cera i  mocno "skacowane oko", ot brakuje mi tylko  charakterystycznego grymasu na twarzy ;)


Do takiego makijażu świetnie nadaje się EL Double Wear. Tutaj można śmiało nieco więcej przytapetować. W zestawie z cieniami Zoeva i cudownymi pędzlami tej samej firmy można szaleć. Zamiast różu konturujemy twarz ziemistym cieniem. Dla podkreślenia efektu możemy rozjaśnić brwi beżowym kolorem.  Makijaż oka w tym przypadku to obowiązkowo czerń, ciemne brązy, śliwka i biel dla kontrastu.


Wiecie, że zdjęcie typu flat lay to nie taka prosta sprawa? Powoli uczę się kompozycji.

No i efekt końcowy :)



Dajcie znać jak się Wam podoba?

Zapraszam też do polubienia mojej strony na  FB :)






Photoshop w promocyjnej cenie? Tylko w wersji beauty :)

niedziela, 8 października 2017
Mam nadzieję, że nieco zaintrygowałam Was tytułem. Z tytułowym programem graficznym kojarzy mi się małe cudo które pokochały setki bab w internetach. Zaciekawione? Czytajcie dalej.

Musimy sporo zainwestować żeby porządnie zaopatrzyć kufer makijażystki jeśli poważnie o tym myślimy. Oczywiście nie musi to dotyczyć wszystkich kosmetyków. W świetne pędzle czy dobre cienie chociażby  zaopatrzycie się w przyzwoitej cenie w sklepie marki Zoeva.  Ale to oczywiście nie wszystko.

Podstawą makijażu jest świetnie wyglądająca skóra. Gładka, pozbawiona niedoskonałości, podkreślonych zmarszczek, sińców pod oczami, zaczerwienień. Tak jest! Dzisiaj co nieco o podkładach.

I wracamy do odpowiedzi na tytułowe pytanie :)

Być może znacie, słyszałyście od kogoś.   Ja sporo czytałam. I to już dawno temu.   Nie miałam jednak  zbędnych 150 zł na zakup. Bo ile można chcieć wydać na podkład do twarzy? No właśnie.  

Teraz jednak inwestuję w przyszłość i pasję (to cudowny argument dla męża :)) i bez żalu (ku rozpaczy Marcina) robię kolejne zakupy. Tak też zostałam posiadaczką ślicznej buteleczki legendarnego podkładu Estee Lauder Double Wear 1n2 Ecru.



O tym podkładzie napisano i powiedziano chyba wszystko. Długotrwały, kapitalnie kryjący, świetnie stapia się ze skórą. Dla wielu ten jedyny chociaż  nie pozbawiony wad. Przez to też czasami krytykowany. Ot nie każdemu pasuje.

Tak czy inaczej - bardzo dobry jako podkład przy makijażu ślubnym czy wieczorowym. I dobrze się sprawdza w pracy makijażysty. Warto zaopatrzyć się w chociażby 3 kolory. Dla kontrastu jeden konkretnie ciemny i mieszać według potrzeb.

Cały sekret tego podkładu tkwi w jego aplikacji. Jest to produkt który bardzo dobrze kryje  i wystarczy naprawdę odrobina żeby osiągnąć dobry efekt. W przeciwnym razie szybko się zrazicie, ba uznacie ze zgrozą, że to najgorzej wydane 150 zł. Podkład też szybko zastyga na twarzy dlatego trzeba wklepywać go partiami za pomocą pędzla czy beauty blendera. Może nie koniecznie jest to dobry produkt na co dzień ale koniecznie na większe okazje.

ELDW 1N2 ładnie wychodzi na zdjęciach chociaż w pierwszej chwili wydawał mi się za jasny. Wystarczyła jednak odrobina brązera i po problemie.




Prezentowane zdjęcie nie było  retuszowane. Doświetliłam je odrobinę ze względu na dość kiepskie światło po południu. I tyle. Efekt jest świetny :), musicie przyznać. Ja tak ładnej skóry nie mam! I nie trzeba photoshopa :) Zaczerwienienia i  przebarwienia przykryte, skóra ujednolicona i brak efektu maski. A całość daje radę od rana do wieczora. Polecam!

Znacie produkty Estee Lauder? A może próbowałyście Double Wear?
Piszcie jak Wam się podoba ?

I wpadajcie na FB :)

Probeauty Corner na Fejsie :)